Rozum to nie wszystko

Ludzi można podzielić na dwie grupy. Takich, którzy nie robią kiedy nie muszą i takich, którzy robią… kiedy nie muszą. Pierwsza grupa to, powszechnie zwani, lenie. Życie ma być dla nich przyjemne, łatwe i bez zmartwień. Benefity mają być na już, najlepiej bez jakiegokolwiek wysiłku i włożonej pracy.

Druga grupa, to ludzie z zasadami, potrafiący myślami sięgnąć dalej, niż do najbliższego posiłku, potrafiący odmówić sobie natychmiastowej gratyfikacji, w zamian za wizję osiągnięcia celu. Celu, który zawsze okazuje się tylko przystankiem na drodze, w niekończącej się podróży, ku doskonaleniu, samego siebie.

Chciałbym przekonać i zaprosić Ciebie do tej drugiej grupy.

Dzisiaj porozmawiamy sobie o treningu ciała.

„Uważaj na swoje myśli, stają się słowami.”

Czasy bohaterów minęły, nie ma już po co być sprawnym fizycznie.

I nie mówię tu, o byciu napakowanym kulturystą, czy robiącym potrójne salto akrobatą. Mam na myśli po prostu to, żeby było widać chociaż zarys tego, co napędza twoje kości, żebyś mógł przebiec dłuższy dystans, nie sapiąc potem przez pięć minut z wycieńczenia, żeby Twoje ciało sprawiało, że czujesz się pewnie i żeby ta pewność siebie pozwalała Ci stawić czoła zagrożeniu.

Żyjemy w świecie, który wręcz piętnuje fizyczną sprawność. Nie musisz być silny, no bo po co, siłę mięśni w ogromnym stopniu zastępują maszyny. Nie musisz być wytrzymały, chodzenie powoli staje się sportem. Zresztą i tak, w końcu, wszędzie dojedziesz autem, a nawet jak nie masz auta, to większość dystansu pokonasz komunikacją miejską. Nie musisz mieć zdrowia, leki znajdą się na każdą dolegliwość, no i dużo prościej jest łyknąć coś od czasu do czasu, niż dzień w dzień katować się ćwiczeniami. Nie musisz dobrze wyglądać, wszędzie trąbią przecież, że nie liczy się wygląd, tylko to, co masz w środku. Nie musisz być twardy, ba, nawet nie powinieneś, bo nie daj boże zrobisz jeszcze krzywdę bandycie, to trafisz za kraty zamiast niego. Beznadzieja pod każdym względem. 🙁

Jeśli potrzebujesz motywacji do treningu, to zapomnij o rozsądku, zapomnij o logicznym myśleniu i tym wszystkim, co system wbija nam do głowy każdego dnia. Masz być silny, masz być wytrzymały, masz być zdrowy, masz być twardy, niezależnie od tego, czy to ma obecnie sens.

Ciało to dom dla umysłu.

Przyjemnie mieszka się tam, gdzie jest czystość.

Produktywnie pracuje się tam, gdzie jest porządek.

Pewnie czuje się, wewnątrz solidnych murów.

„Uważaj na swoje słowa, stają się czynami.”

Znacie kogoś, kto, powiedzmy, codziennie przed świtem biega, niezależnie od dnia, warunków i pogody? Myślicie, postanowione, zmieniam swoje życie, przemęczę się kilka miesięcy, ale jak już wyrobię nawyk, to też będę tak chętnie biegał. Błąd. Trening to nieustanna walka, walka z samym sobą. Dni, kiedy faktycznie się chce, można policzyć na palcach jednej ręki, każdego roku. 😛 Reszta czasu, to ciągłe zmuszanie głupiego organizmu do wysiłku. Jedyne, co się w ten sposób wyrabia, to silna wola i umiejętność kombinowania jak przezwyciężyć samego siebie, ból i niechęć są zawsze te same. Jeśli miałbym dać jedną, jedyną radę jak najłatwiej zmusić umysł do ruszenia ciałem to… wyłączyć go. Po prostu przestać myśleć. Całkowicie. Proste komendy mają przejąć kontrolę. Wstaję, idę, biegnę.

„Uważaj na swoje czyny, stają się nawykami.”

Organizmu nic nie obchodzi.

Organizm to kretyn.

Jedyne, co motywuje go do działania, to natychmiastowa nagroda, lub natychmiastowa kara. Zeżresz batona, kit, że z każdym dniem przybywa brzucha, ale jaka rozkosz w ustach, co nie? Śpisz przyjemnie w ciepłym łóżku i ni groma nie wstaniesz, chyba, że pomyślisz o opierdolu jaki zaraz dostaniesz za spóźnienie do roboty. A teraz zobacz, że przy alkoholu to już tak nie działa. Nawet, będąc głęboko świadomym późniejszych konsekwencji w postaci rzygania i bólu głowy, nie sposób jest się oprzeć przyjemności z dobrej zabawy, czy klejącej się rozmowy po kilku mocniejszych. Czemu? Bo nie czujesz zbliżającej się kary, ona będzie kiedyś – jutro, natomiast nagroda po wypiciu jest praktycznie natychmiastowa. Gdyby każdy człowiek po pięciu minutach ćwiczeń mógł zobaczyć ubytek sadła chociażby o milimetr, to pewnie wszyscy byliby dzisiaj atletami.

„Uważaj na swoje nawyki, stają się charakterem.”

Gdy zaczynałem ćwiczyć, zapisałem sobie na ścianie trzy frazy. Trzy frazy, które powtarzałem sobie po cichu każdego dnia i głośno w chwilach próby, albo, żeby nie brzmiało to zbyt patetycznie, w chwilach „nie chce mi się”. 🙂

Oto one:

  1. Czcić Teraz
  2. Dążyć do Celu
  3. Przekraczać Limit

 

Kult Teraźniejszości, to taka organizacja, w której słowo „później” jest bluźnierstwem, a cześć bogom dyscypliny oddajemy, poprzez wykonywanie wszystkich zadań zgodnie z planem. 😀

Cel zawsze wyobrażałem sobie jako miejsce, w którym chcę się znaleźć. Nie ma sensu iść, jeśli nie wiesz dokąd idziesz. Nie ma sensu ćwiczyć, jeśli nie wiesz co chcesz osiągnąć. Gdy ćwiczę podciągnięcia, to mam wiedzieć, że robię to nie po to, żeby “odbębnić trening”, ale po to, żeby z każdym dniem, podciągać się więcej razy. Biegając, biorę sobie za Cel zwiększenie szybkości i wytrzymałości. Podnosząc ciężar, ustalam Cel w kilogramach i z każdym dniem dokładam ciężaru, aż ten Cel osiągnę.

Nie, nie limit na koncie. 🙂 Limit, to jest to, co maksymalnie jestem w stanie osiągnąć w danym dniu, w danym ćwiczeniu. Trenując, nie tylko mam to robić na całość swoich możliwości, ale również starać się przekraczać, chociaż odrobinę, swój Limit. Zawsze myślę sobie, że jeśli mam zrobić ćwiczenie byle jak, to lepiej żebym w ogóle go nie robił.

„Uważaj na swój charakter, staje się twoim przeznaczeniem.”

Jestem zdania, że człowiek kształtuje się i rozwija całe życie, chociaż wygodna część społeczeństwa zawsze wmawia mi i pewnie po części sobie, że jest inaczej. Może być za wcześnie, żeby zacząć, ale na pewno nigdy nie jest za późno. Jeśli doczytałeś tekst do tego momentu, to prawdopodobnie tli się w Tobie myśl, że mimo wszystko sprawność fizyczna jest jednak ważna. Ciało, to potężna maszyna, dająca ogromne możliwości, czemu by ich nie wykorzystać?

Ty decydujesz.

 

A wy, co o tym sądzicie? Warto trenować? Czy i tak za kilka lat przeniosą naszą świadomość do komputerów i pozbędziemy się problemu?