Resztomat

Jest to pierwszy wpis na moim blogu! Dlatego traktuję go trochę jako test moich możliwości literackich. Mam nadzieję, że jego forma jak i treść, nie odstraszy Ciebie – czytelniku. W końcu od czegoś trzeba zacząć, więc nie traćmy czasu. Startujemy!

Tak sobie myślę..

Od kiedy zajmuję się tworzeniem gry Moja Kocia Fundacja, siłą rzeczy do głowy wpadają mi różne pomysły na to, jak jeszcze można by pomóc kotom. Z reguły, jak przy wszystkich pozytywnych przedsięwzięciach, największym problemem w tej kwestii są pieniądze. Smutny jest ten fakt, zważywszy na to ile kasy topi się w nieprzemyślanych projektach publicznych, czy niepotrzebnych inwestycjach. Ile ludzie są w stanie wydać na głupoty, zbędne rzeczy, czy przyjemności, które często na dłuższą metę tylko im szkodzą. Nie mam jednak zamiaru nikogo moralizować, ani tym bardziej zarządzać cudzymi pieniędzmi. Mam zamiar je podstępnie wyciągnąć! Nie, ot tak bezpośrednio z kieszeni.. ale po trochu i dobrowolnie.. w drobnych.

Resztomat

Nie wkurza Was noszenie przy sobie drobniaków? Ciężkie to, nieporęczne i przybywa w zastraszającym tempie. Być może za kilkadziesiąt lat, ktoś czytając to, uśmiechnie się spoglądając na swoją kartę płatniczą. Ale myślę, że jeszcze daleka droga, zanim gotówka zostanie całkowicie wyeliminowana. Dlatego pomysł jest taki, żeby umożliwić pozbycie się tych kilkudziesięciu groszy, które zostają na dłoni po dokonaniu zakupów.
Poznajcie: Resztomat. Proste urządzenie ustawione w widocznym miejscu, w niewielkiej odległości od kas. Umożliwiające pozbycie się reszty, przy jednoczesnym zaspokojeniu potrzeb sumienia! Pytacie: “Co w tym nowego?” Często obok kas stoją puszki, do których można wrzucić datek. Racja, koncepcja nie jest nowa. Ale jak spróbujecie kiedyś coś nowego wymyślić, to zobaczycie, że i tak “wszystko już było”. Najważniejsze jest opakowanie i sposób podania (a czasem nawet znane logo wystarczy…), aby nagle coś “passe” stało się “trendy”.

Dobra, więc czym ten Resztomat miałby się różnić od tradycyjnej puszki?
Ważnych jest właśnie kilka detali, których puszka, moim zdaniem, nie posiada:

 

  1. przyciąganie wzroku
  2. zachęcanie do pomocy
  3. wzbudzanie zaufania
  4. utrwalanie nawyku: mam kilka groszy -> oddam dla potrzebujących
  5. dawanie satysfakcji z pomocy

 

Do przyciągania wzroku wykorzystamy średniej wielkości ekran, wyświetlający zdjęcia kotów w formie pokazu slajdów. Chwytliwe slogany na ich tle będą zachęcać do pomocy. Wzbudzać zaufanie będzie logo lokalnej fundacji pomagającej kotom. Punkt czwarty wymagać już będzie czasu i oswojenia się ludzi z pomysłem. Myślę, że dla wielu wrzucenie kilkudziesięciu groszy, nawet przy każdych zakupach, to niezauważalny wydatek, co dodatkowo powinno wpłynąć na przyzwyczajenie się ludzi do takiej formy pomocy. A co z satysfakcją? Wystarczyłoby proste “dziękuję”. I co teraz? Wasza puszka to potrafi? A Resztomat potrafi! Po wrzuceniu pieniędzy na ekranie wyświetlane będzie krótkie, kilkusekundowe podziękowanie w atrakcyjnej formie. Czujecie ten prestiż i zazdrość ludzi dookoła, gdy oślepia ich blask Waszej hojności? 🙂

Czy to się kalkuluje?

“Panie, puszka za kilka złotych, kontra kosmiczna maszyna za dziesiątki tysięcy! Kiedy to się zwróci?!” No właśnie, chwyt polega na tym, żeby nie zamawiać tego w NASA, tylko mieć możliwość prosto i szybko poskładać samemu. Jako, że zawodowo jestem programistą urządzeń mobilnych, to siłą rzeczy, od razu przyszło mi na myśl wykorzystanie smartfona jako bazy. Ale po kolei. Potrzebować będziemy:

 

  1. smartfona
  2. płaskiego wyświetlacza
  3. przejściówki microUSB na HDMI z możliwością ładowania
  4. lampek LED
  5. przewodów zasilających
  6. sześciennej obudowy z wycięciem na wyświetlacz, wlotem na drobne oraz zamykaną na klucz, transparentną kasą

 

Na oko, koszt nie powinien przekroczyć 1000 zł. Elektronika, która wystarczyłaby na nasze potrzeby, to obecnie elektrośmieci, których ludzie nawet za darmo się pozbywają. Paradoksalnie, najwięcej gotówki i czasu pracy pochłonie obudowa, która powinna prezentować się profesjonalnie i przyciągać wzrok. Oprogramowanie napisane raz, będzie można użyć w każdym kolejnym Resztomacie.

Jak to ma działać?

Przytwierdzamy wyświetlacz w wycięciu obudowy. Smartfona łączymy przez przejściówkę z wyświetlaczem i montujemy go tak, aby kamera widziała wlot na drobne. Wlot ten dodatkowo podświetlamy LED’ami, żeby obraz był dobrze rejestrowany. Kilka LED’ów umieszczamy w przezroczystej kasie, dla ładnego efektu. Do wszystkiego doprowadzamy zasilanie i zaczynamy pisać oprogramowanie. Samo wyświetlanie banerów i sloganów – banalnie proste. Kamerę wykorzystujemy jako detektor drobnych. W przypadku wykrycia ruchu wyświetlamy kilkusekundowe podziękowanie i wracamy do standardowego trybu. Tak powstaje Resztomat.

Instrukcje końcowe

Zanim pójdziecie jednak po narzędzia, uprzedzam, że tekst ten stanowi tylko prezentację pomysłu, a nie jest jakąś dogłębną jego analizą. Być może dopiero w trakcie dyskusji, wynikną mniej lub bardziej oczywiste problemy z realizacją. Dlatego zresztą, liczę na konstruktywną krytykę i opinie. Jeśli tekst Wam się spodobał, to na blogu będą co jakiś czas pojawiać się tego typu, mniej lub bardziej szalone pomysły. Zapraszam do odwiedzania 🙂

Co o tym sądzicie? Skorzystalibyście z Resztomatu?