Profesjonalny system katalogowania amatorskich zdjęć

Porządkowałem ostatnio moją kolekcję zdjęć. Oczywiście nie dlatego, że mi się chciało, tylko po prostu nic już w tym śmietniku nie mogłem znaleźć. xD Jednak metoda segregowania „kopiuj-wklej-zapomnij” na dłuższą metę zawiodła… Zanim jednak kiwnąłem chociażby palcem, podjąłem się zadania opracowania ponadczasowego systemu katalogowania, który byłby logiczny, przejrzysty i najważniejsze – ułatwiający odnalezienie interesującego mnie zdjęcia. Dzisiaj, przedstawię wam efekty mojej pracy.

 

Założenia.

Zacząłem od postawienia sobie oczywistego pytania: „Eeeeee… Hmmmm… Co chciałbym wiedzieć… o… zdjęciu… widząc… samą nazwę?… Co mnie tak naprawdę… Eeee… interesuje… w zdjęciu??…”.

I wypisałem takie oto rzeczy:

 

  • Data wykonania
  • Kolejność wykonania
  • Okoliczności wykonania zdjęcia
  • Miejsce wykonania zdjęcia
  • Osoby na zdjęciu
  • Obiekty na zdjęciu
  • Jakość zdjęcia

 

Następnie poddałem moje życzenia weryfikacji „zdroworozsądkowej”.

Data wykonania, kolejność wykonania – bez zastrzeżeń.

Miejsce wykonania i okoliczności zdjęcia, obiekty i osoby na nim występujące – zdecydowałem, że jest to wykonalne i będzie można to wszystko uporządkować dwojako. Pierwszym sposobem będzie umieszczenie opisów bezpośrednio w nazwie zdjęcia, pod postacią tzw. hashtagów. Drugim sposobem, jeśli powiązanych zdjęć jest na tyle dużo, że warto by je zgrupować, będzie umieszczenie ich w oddzielnym folderze reprezentującym album! Album, czyli zdjęcia z jakiegoś miejsca, zdjęcia z wydarzenia, z daną osobą… – no łapiecie o co chodzi.

Z listy szybko wyleciała jednak jakość zdjęcia. Poprzez jakość mam na myśli to, czy w moim odczuciu zdjęcie (jakość wykonania, jakość kadru, uchwycenie chwili) jest „dobre”, „marne”, „dupy nie urywa”, itp. No i tutaj pojawia się problem, że… nie da się tego tak prymitywnie opisać. Czy zdjęcie lekko rozmyte, ale wykonane w idealnej chwili jest „dobre”, czy „marne”? Czy zdjęcie wykonane aparatem X, opisane jako „dzieło sztuki 10/10” nadal zasługuje na takie miano w porównaniu do dużo lepszego zdjęcia z nowego aparatu Y? No właśnie – wygląda więc na to, że dużo lepiej jest po prostu zerknąć na podgląd niż opisywać ten aspekt.

 

Update!

W trakcie pisania tego tekstu wymyśliłem jednak „częściowe” rozwiązanie! xD Będzie takie coś – * – gwiazdka i takie coś – $ – hajs. Pomyślcie o tym tak: gwiazdka – coś błyszczącego, perfekcyjnego, idealnego; dolar – coś wartościowego, cennego. Jak to ma działać? – wyjaśnię później.

Wykonanie.

Zacznijmy od struktury folderów.

Struktura folderów powinna być możliwie płaska – nic mnie bardziej nie wnerwia niż otwieranie po kolei dziesięciu folderów, żeby dogrzebać się do jednego „zakopanego” zdjęcia. Na samym szczycie umieściłem wiec główny folder, który nazwałem sobie po prostu „Zdjęcia”. Zdjęcia te dzielę sobie na podfoldery oznaczone latami. W każdym z tych opisanych tylko rokiem podfolderów wrzucane są zdjęcia, których nie da się lub nie ma sensu grupować. Jeśli jednak grupować jest sens, to wewnątrz folderu z rokiem mogę utworzyć sobie folder albumu, którego format wygląda tak:

 

RRRR-MM-DD Miesiąc „Nazwa albumu”

 

Ze względu na to, że takich grup-wydarzeń nie będzie w ciagu roku jakoś niesamowicie wiele (mam nudne życie :(), to ”Nazwa albumu” może być naprawdę dowolna i dowolnie długa, byleby tylko była zrozumiała. Może was jedynie zastanawiać format daty i to, czemu powielam miesiąc – o tym będzie przy opisie formatu plików czyli… teraz.

Format nazwy pliku.

Żeby była jasność – nie ufam kompletnie kolumnom w stylu „Data wykonania”, „Data zmian”, „Komentarz”, itp. – już nieraz splamiły one swój honor, gdy data wykonania kompletnie nie zgadzała się z tym co pamiętałem, albo z nieznanych mi przyczyn dane z tych kolumn „gubiły się” lub zmieniały po przeniesieniu, czy skopiowaniu kolekcji.

Założenie jest takie, żeby wszystkie istotne informacje zawierały się w nazwie zdjęcia (pliku) – jak już nazwa się wykrzaczy to naprawdę przewalone. 😀

Wzór nazwy zdjęcia wygląda tak:

 

RRRR-MM-DD Miesiąc IMG_A000 * $ #hashtag #hashtag …

 

Na samym początku mamy datę wykonania zdjęcia. Data ma dwie role – określa nam jasno kiedy zdjęcie zostało wykonane i segreguje zdjęcia od najstarszego do najnowszego. Koniecznie należy zachować kolejność: ROK, MIESIĄC, DZIEŃ – koniecznie! Dlaczego? Spróbujcie zmienić ten układ, to zobaczycie. Pamiętać też należy o zerach!  Nie 1, nie 4, nie 9, tylko 01, 04, 09 – tak jest ładniej. 🙂

Dalej mamy miesiąc – słownie. Eee panie… No ale mamy już miesiąc w dacie… I po co to powtarzać?… Tak, wiem że mamy! Ale spójrz na miesiąc zapisany w takiej formie: “08” i powiedz mi bez namysłu co to za miesiąc – jak odruchowo nie zaczniesz liczyć od stycznia, to podziwiam.

Jeśli natomiast chodzi o umieszczenie tego „słownego” miesiąca, to kolejności plików nam to nie psuje (jeśli zmieni się nazwa miesiąca, to zmieni się też jego numer) i jest na tyle fajne, że znajduje się zaraz po dniu wykonania – czyli można prosto odczytać np. 04 Czerwiec – wiem, genialne. 😀

Przejdźmy teraz do nazwy zdjęcia i przedrostka IMG – tutaj wielkiej magii nie ma. Zastanawiałem się w sumie czy by nie pominąć tego przedrostka, ale zdałem sobie sprawę, że mam też wiele krótkich filmików bibliotece i można by je poukładać podobnie jak zdjęcia, wiec zdecydowałem, że przedrostek zostaje – dla zdjęć będzie to IMG, a dla filmów MOV.

A teraz o tym co znajduje się po przedrostku. X jest znakiem serii zdjęć (A, B, C, …), a 000 to po prostu numer porządkowy. Po co ten znak serii? Jeśli robisz zdjęcia z jakiegoś wydarzenia sam, to raczej nie zagniesz czasoprzestrzeni i nie wykonasz dwóch zdjęć w tym samym czasie (jak umiesz zaginać czasoprzestrzeń, to pisz w komentarzach), więc zawsze będą one miały poprawną kolejność. Ale. Być może zdjęcia z tego samego wydarzenia robiła też ciocia i je też chciałbyś umieścić w swojej bibliotece. Teoretycznie można to fajnie poukładać po dokładnym czasie wykonania z EXIF-a. Tiaaa… Myślałem nawet, żeby dodać jeszcze coś takiego GG-MM-SS zaraz po dacie i zrezygnować z numeracji, tyle, że… to jest romantyczna wizja świata. 🙂 Na 99% przypadków czas w aparacie cioci będzie źle ustawiony, albo będzie się różnił od twojego o kilka sekund i… dupa… Powodzenia w ustalaniu kolejności. Dużo lepiej, moim zdaniem, jest po prostu wyodrębnić serie – zdjęcia moje są A, zdjęcia cioci są B – tyle. Aha, no i jeszcze po co te trzy zera? Bo… ładniej jest xD – czytelniej, a i tak nikt 999 jednego dnia nie przekroczy.

Jakby ktoś nie zauważył, to kolejną rzeczą są… dziwne znaczki. Pisałem już o nich wcześniej. Ta gwiazdka i dolar może po prostu być w tym miejscu, albo… może ich/jej/jego nie być. Gwiazdką oznaczamy tylko zdjęcia wyjątkowe – perfekcyjnie wykonane (jak na posiadane umiejętności), np. niesamowicie udane selfie, którym tworzycie fałszywy obraz siebie na Fejsbukach i innych takich. 😀 Dolar, to zdjęcie z jakiegoś powodu dla nas cenne – nie musi być wykonane idealnie – wystarczy, że z jakiegoś powodu chcielibyśmy je wyróżnić, by o nim pamiętać.

Ostatnia rzecz – hastagi – te „krzyżyki” – to takie drogowskazy mające przyśpieszyć wyszukiwanie. Przykładowo, jak zrobiłem sobie zdjęcie z moim ulubionym kaktusem, to dodaję hastagi: #ja i #kaktus. Jeśli mam zdjęcie z wakacji to daję hashtagi: #grecja #bieda-hotel. Jeśli mam zdjęcie ptaka, to… hmm… to zły przykład. :/ W każdym razie można wyodrębniać osoby: #mama, #tata, miejsca: #stary-las, #boisko, emocje: #smutny… no cokolwiek! Stosujemy się jednak do dwóch zasad – hastagi opisujemy możliwie prosto i wypisujemy tylko to, co zapadło nam w pamięć. Nie opisujemy każdego widocznego na zdjęciu obiektu, bo raz, że katalogowanie tego wszystkiego zajęłoby wieczność, a dwa – i tak potem nie przypomnimy sobie jak opisaliśmy dane zdjęcie.

Mowa końcowa.

Mam nadzieję, że w miarę zrozumiale wszystko opisałem. Oczywiście, jak ktoś stosuje inny system, to może się podzielić. I jak okaże się on lepszy, to się zastrzelę, bo kilka dni zmarnowałem na porządkowaniu. xD

Zresztą, tak sobie myślę, że taki system, to może być w dużej mierze kwestia osobistych preferencji – co nie znaczy jednak, że jakiś dobrych rozwiązań nie da się wypracować. Mój system starałem się zbudować przede wszystkim tak, by był możliwie prosty i „życiowy” – na tyle, na ile oczywiście się da – może jednak komuś się przyda.

Ciekaw jestem waszego zdania. Wydaje się to dobry system? Czy niech lepiej każdy robi jak chce?